Tylko dwa razy powiedziała publicznie o swoim rozwodzie: Twojemu Stylowi i Rewii. Dziś wiemy więcej o powodach jej dyskrecji.

Pozew rozwodowy to jedna kartka papieru. Cztery punkty: bez orzekania o winie, alimenty w wysokości 1500 złotych, miejsce zamieszkania dziecka przy matce. Pierwsza rozprawa pojednawcza: budynek sądu w Warszawie przy Alei Solidarności, ostatni dzień maja, godzina 14.15, drugie piętro, sala 213. Kolejna – 18 sierpnia. Trwa tylko 20 minut. Jacek Sobala (45) dziennikarz telewizyjny i prasowy (to on złożył pozew) oraz Małgorzata Pieńkowska-Sobala (40), (drugiego nazwiska używała rzadko), którą, jako odtwórczynię roli Marysi Zduńskiej w M jak miłość zna 10 milionów Polaków, wychodzą jako byli małżonkowie. Nie odzywają się do siebie, każde idzie w swoją stronę.

Jak to się zaczęło?

Ich małżeństwo trwało 14 lat i dwa miesiące. Ostatnie z nich były trudne, burzliwe, pełne wzajemnych oskarżeń.

17 lat wcześniej. Jesień 1988 roku. Bankiet po premierze „Zemsty” Fredry w Teatrze Polskim. Ona: młodziutka aktorka, świeżo po szkole teatralnej, on: starszy od niej o pięć lat, aktor z Teatru Rampa. Wiosną 1989 roku zamieszkali razem. W mieszkaniu, w którym był sam po rozstaniu z żoną (wyjechała z córką do USA). Jeszcze wtedy nie miał rozwodu. Kupili suczkę – jamniczkę szorstkowłosą o imieniu Mojka. Była z nimi przez wszystkie te lata, zdechła rok temu.

Ślub wzięli dwa lata później. W sierpniu 1991 roku przyszła na świat ich córka Inka. Jacek już nie był aktorem: pracował w radio. Małgorzata grała w teatrze. – Byli typowym, fajnym małżeństwem – wspomina jeden ze znajomych z tamtych lat. Przypomina sobie, że po siedmiu latach mieli poważny kryzys. Postanowili spróbować jeszcze raz.

Potem przyszła choroba Małgorzaty. Mikroskopijny guzek w prawej piersi. Początkowe stadium, ale trzeba było operować. Potem chemio- i radioterapia, żeby mieć całkowitą pewność. Pierwsze traumatyczne doświadczenie w jej życiu. Znajomy: – Dla Małgosi było to doświadczenie kruchości życia. Pamiętam, że w czasie choroby ciągle zadawała sobie pytanie: „dlaczego właśnie mnie to spotkało?”. Zawsze starała się żyć zdrowo: dieta, zero mięsa, kawy, tylko papierosy paliła. To chyba wtedy zaczęła jeździć na te spotkania.

Medytacje i ćwiczenia

Spotkania odbywały się w jednej z podwarszawskich miejscowości. W folderze informacyjnym grupy przeczytać można o medytacji i technikach oddechowych mających uwolnić od napięć i stresów, podnieść poziom energii oraz przynieść poprawę zdrowia. Małgorzata bardzo zaangażowała się w te spotkania. – Jakoś wtedy źle zaczęło układać się w ich małżeństwie – mówi nasz informator.

Kryzysu, a potem ostrego konfliktu nie udało się utrzymać w tajemnicy. Zdarzyło się, że interweniowała policja. Najpierw wyprowadziła się Małgorzata, a potem Jacek. Jedna z gazet już w czasie trwania rozwodu napisała, że powodem był romans Małgorzaty. Ona sama nie chce tego komentować. – Stało się. Koniec. Kropka – powiedziała w rozmowie z Rewią. Również jej były mąż nie chciał rozmawiać z nami na ten temat.

Rozstać się elegancko

Jednak nie udało im się rozstać w sposób elegancki. Zostały niezałatwione sprawy, wzajemne pretensje, a z rzeczy materialnych: piękne mieszkanie w centrum Warszawy, samochód. Wreszcie córka, dla której rozstanie rodziców jest największym problemem. – Ona nie wie, dlaczego i co się stało, bo od Małgosi słyszy coś innego nić od Jacka – mówi nam znajomy rodziny. – Nawet jeśli już postanowili się rozejść, szkoda, że nie udało im się zrobić tego z klasą.

/źródło „Rewia”/