Już się nie dziwi, gdy podchodzą do niej ludzie i pytają: „Co u pani doktor słychać? Jak się czuje pani synek?”. Wtedy Hanna Bieluszko uśmiecha sie i odpowiada: – Wszystko w porządku. Moja rodzina i ja czujemy się świetnie. Ale nie mam syna, mam córkę.

Kiedy 2 lata temu odebrała telefon z propozycją pracy na planie serialu „M jak miłość”, nic prawie o nim nie wiedziała. – Słyszałam, że jest bardzo popularny, ale „jak bardzo” przekonałam się na własnej skórze po kilku miesiącach – mówi pani Hanna. – I nie jest to niemiłe doświadczenie – śmieje się. – Na początku wyjaśniałam, że doktor Zakrzewska to tylko rola, która gram. Dziś staram się swoją popularność wykorzystać w działalności charytatywnej.

Czy udział w serialu zmienił jej życie? – Na pewno nie zmienił moich przyzwyczajeń. Jak dawniej wędruję po krakowskich bazarach, co uwielbiam. Znam tu sporo osób i lubie na chwile przystanąć i uciąć małą pogawędkę – mówi pani Hanna.

Nic nie zastapi mi uśmiechu najbliższych

– Ponieważ serial powstaje w Warszawie, stałam się małą podróżniczką – żartuje. I to jest chyba jedyna, ale istotna przemiana w moim ustabilizowanym dotychczas życiu. Praca na planie to poza wszystkim dobra odskocznia od teatralnej codzienności.

A właśnie z teatrem Hanna Bieluszko związała całe dotychczasowe zawodowe życie. Co prawda wystąpiła kilka razy w filmach, ale były to niewielkie role, które nie zapadły w pamięć widzów. Dziś niemal wszyscy wiedzą, jaką aktorką jest Hanna Bieluszko.

A jaką jest kobieta? Szczęśliwą i spełnioną, pomimo że nie zawsze jej życie układało sią po różach. Po raz pierwszy wyszła za mąż jeszcze w trakcie studiów na krakowskiej PWST. Jej mąż studiował reżyserię w Łodzi. Niestety związek po kilku latach zakończył się rozwodem. – Byłam wtedy za młoda, żeby poważnie myśleć o rodzinie. Rozstanie bardzo przeżyła. Przez lata do nowych znajomości podchodziła z dużą ostrożnością. Di czasu, gdy na jej drodze stanął obecny mąż Jerzy. Oboje przyszli małżonkowie pracowali w tym samym teatrze, mieli naprawdę sporo okazji, żeby lepiej się poznać. – Pomyślałam, że skoro nie wyszło mi z reżyserem, to z aktorem powinno byc lepiej – śmieje się. – W końcu, kto lepiej zrozumie aktora, jeśli nie drugi aktor!

Mają 15-letnią córkę Marię. – Córka uczy się w gimnazjum. Mam z nia bardzo dobry kontakt – mówi pani Hanna. – I właśnie ze względu na córkę nie planujemy żadnych przeprowadzek, choć być może w stolicy mielibyśmy większe szanse i możliwość zawodowego rozwoju. Życie nauczyło mnie, że rodzina jest najważniejsza i nawet najbardziej atrakcyjna rola nie zastapi mi uśmiechu moich najbliższych.

/źródło „Życie na Gorąco”/